Jako pierwszy Polak pokonał Atlantyk. W rekordowym czasie obleciał Afrykę. Brał też udział w powietrznych starciach II wojny światowej, stając się żywą wizytówką polskiego lotnictwa.
Samotny rejs przez Atlantyk w najwęższym miejscu. Jest to moja I Transatlantycka Wyprawa Kajakowa na specjalnym kajaku, który został zbudowany w stoczni Andrzeja Armińskiego przez trzech młodych inżynierów: Rafała Głodka, Michała Klimka i Radosława Zygmunta.
Wyprawa Jerzego Tarasiewicza i Janusza Misiewicza na łodzi ratunkowej przez Atlantyk narobiła dość dużej wrzawy tak w naszym kraju jak i za granicą. Była to wprawdzie jedna z wielu wypraw przez oceany organizowanych w ciągu ostatniego trzydziestolecia na małych jednostkach (przeważnie jachtach), ale pierwsza tego rodzaju polska wyprawa na łodzi ratunkowej. (Wersja dla Kindle na Chomiku)
19 czerwca 2016, 11:45. Mięso i ziemniaki - to podstawa na polskim stole. Prawie co drugi Polak na obiad je mięso, a ziemniaki wybiera 4 na 10 rodaków. Znacznie rzadziej na talerzu pojawiają się ryby (4 proc.) i kasze (2 proc.). Mniej popularne niż mięso są surowe warzywa, surówki i sałatki (34 proc.), warzywa gotowane i pieczone (16
142 dni tyle zajęło polickiemu kajakarzowi Aleksandrowi Dobie przepłynięcie Oceanu Atlantyckiego w jego najszerszym miejscu. 5 października podróżnik wyruszył na kajaku Olo z Lizbony
Wcześniej Atlantyk na kajaku przepłynęły 3 osoby: w 1928 roku Franz Romer (58 dni, z Wysp Kanaryjskich na Wyspy Dziewicze), w 1956 roku Hannes Lindemann (72 dni, z Wysp Kanaryjskich na Bahamy) – obaj płynęli na kajakach wspomaganych żaglem, w 2001 roku Peter Bray (76 dni z Nowej Fundlandii do Irlandii – czyli również z wyspy na
. Pływaliście kiedyś na kajaku? Ja parę razy byłam na spływach. W większości pływałam po rzekach, pomagał mi prąd, a w kajaku zawsze były dwie osoby. Jak wypływałam na jeziora, gdzie kajak napędzać trzeba było wyłącznie siłą mięśni, już czułam się jak zdobywca mórz i oceanów (a po cichu myślałam sobie – dlaczego to cholerstwo nie ma żagla?!). Moje pływanie najczęściej wyglądało tak: Najtrudniejszą walką z brutalną siłą żywiołu było dla mnie przepłynięcie jednego z jezior na Kaszubach. Wiatr wiał z oszałamiającą prędkością (pewnie ze 2 w skali Beauforta), fale były ogromne (tak do połowy wysokości kajaka), mięśnie wyczerpane po okrutnym wysiłku (dwóch dniach wiosłowania), odległość do przepłynięcia w tych nieludzkich warunkach wręcz niewyobrażalnie duża (około kilometra). Wiatr i fale spychały kajak w inną stronę, niż chciałam, żeby płynął. Nie można było ani na chwilę przestać wiosłować, żeby nie znaleźć się zupełnie poza swoją trasą przy drugim brzegu jeziora. Po przepłynięciu tego odcinka byłam z siebie dumna jak paw, ale też cieszyłam się, że przez najbliższy czas żadnego wiosła w ręce trzymać nie będę. I po cichu obiecałam sobie, że następnym razem pakuję do plecaka prześcieradło, z którego w razie potrzeby na szybko zaimprowizuję spinaker (taki żagiel, który nadyma się jak balon i przy silnym wietrze cudownie ciągnie łajbę do przodu :)) A ten facet przepłynął kajakiem ocean. OCEAN. Dwukrotnie. Przepłynął Atlantyk w najwęższym i najszerszym miejscu. Aleksander Doba i jego kajak Olo podczas swojej ostatniej wyprawy z Lizbony na Florydę przebyli 12 427 kilometrów w 167 dni. Bez silnika, żagla, czy nawet prześcieradła schowanego w plecaku. Bez towarzystwa. Tylko Aleksander, Olo i ocean. W tym czasie przetrwali osiem sztormów, przetrawersowali Golfsztrom, wyrwali się z pułapki wiatrowej w Trójkącie Bermudzkim. Zdarzało się tak, że pomimo całego dnia wiosłowania kajak nie posuwał się do przodu, a prąd i wiatr jedynie go cofały. Wyobraźmy to sobie. Wyczerpany pan Aleksander po kilkunastu godzinach wiosłowania zdaje sobie sprawę, że zamiast zbliżyć się do celu, jest od niego coraz dalej. I kolejnego dnia to samo, i jeszcze raz, i jeszcze… Można się podłamać, co? Pan Aleksander się nie podłamywał. Na poprawę morale zjadał trochę konfitury swojej żony i walczył dalej, dążył do swojego upragnionego celu, który w końcu osiągnął. Otrzymał za to w plebiscycie National Geographic tytuł Podróżnika Roku 2015. To jest dopiero niewyobrażalna siła charakteru. Albo niewyobrażalnie dobra konfitura 🙂 Jeśli podobał Ci się ten post, użyj przycisków poniżej i udostępnij go na Facebooku, Twitterze, czy Google+ lub przypnij na Pintereście! Dzięki! Przypnij! Moźe Ci się też spodobać: Inspirujący ludzie: Dziewięćdziesięciolatka o największych przysłowiowych jajach jakie kiedykolwiek widziałeś
68-letni Aleksander Doba, kajakarz z pasji, został wybrany przez czytelników amerykańskiej edycji "National Geographic" Podróżnikiem Roku. Emerytowany inżynier mechanik z Polic jako pierwszy na świecie przepłynął kajakiem Atlantyk z Europy do Ameryki. Jak poinformowała centrala Towarzystwa National Geographic w Waszyngtonie, w plebiscycie na dziesięciu nominowanych osób, których wyprawy i przedsięwzięcia w dziedzinie ochrony przyrody, pomocy humanitarnej i sportu zyskały w ubiegłym roku największe uznanie, udział wzięła rekordowa liczba uczestników - ponad pół miliona. Najwięcej głosów, oddawanych od 6 listopada do 31 stycznia, otrzymał autor najdłuższej przeprawy kajakowej przez Atlantyk. - Każda z nominowanych osób ma w sobie gen przygody i z pasją spełnia swoje marzenia, na nowo definiując możliwości ludzkiego ciała i ducha – podkreśliła dyrektor wydawnicza "National Geographic Adventure" Mary Anne Potts. - To, że wyprawa Aleksandra Doby poruszyła tak wiele osób świadczy o tym, że w plebiscycie zwyciężyły doświadczenie i mądrość życiowa. Doba przypomniał nam wszystkim, że niezależnie od wieku, życie powinno być dla nas wielką przygodą - zaznaczyła. Policzanin, pierwszy Polak z tytułem Podróżnika Roku, spędził ponad sześć miesięcy w kajaku "Olo", wiosłując przez Atlantyk. Pokonał trasę około 12,4 tys. km. Wyruszył w drogę na początku października 2013 roku z Lizbony, a zakończył ją na Florydzie w kwietniu minionego roku. Pierwotnie zakładał przepłynięcie dystansu niespełna 9 tys. km. Jednak burze i awarie sprzętu zmusiły go do zmiany planu. Doba to dziś wyjątkowo energiczny 68-latek. Kajakiem pływa od 34 lat. Nie ma też powodów, by narzekać na zdrowie. - W młodości, jak jechałem do Turcji, zaszczepiłem się na cholerę. Od tego czasu żadna cholera mnie nie bierze. A na Atlantyku dwukrotnie zmagałem się z zapaleniem spojówek i solą na rękach. Z jedzeniem i piciem nie miałem problemów. Zaopatrzony byłem w produkty liofilizowane i odsalarkę. Najsmaczniejsze były jednak latające ryby. Osiągają prędkość ponad 70 km, uderzały w kajak i... jadłem je na surowo. Palce lizać! - wspomniał Doba w rozmowie z PAP. Jak podkreślił, miał bardzo bezpieczny kajak i trzy wiosła długości 2,70 m każde, ale gdy dopadał go sztorm, to pragnął, aby jak najszybciej się skończył. - Nie czułem zagrożenia, jednak w nocy nie udawały się nawet próby drzemki. Natomiast przy pogodnym niebie widziałem spadające meteory niczym gwiazdy. To był najlepszy czas na to, by pomyśleć życzenie. A że miałem ich sporo, więc często spoglądałem w sklepienie. A tak w ogóle, to warto marzyć, potem starać się je realizować i mieć wielką frajdę, satysfakcję z osiągnięcia celu - zaznaczył. Doba przyznał, że nie odczuwał samotności. Miał dwa telefony satelitarne i często rozmawiał. Jedyna przerwa trwała... 47 dni, gdy nie mógł nawiązać łączności. "National Geographic" organizuje plebiscyt na Podróżnika Roku od 10 lat. Zwycięzcą ubiegłorocznej edycji był kataloński lekkoatleta Kilian Jornet, który stworzył nową dyscyplinę sportową łączącą biegi przełajowe z alpinizmem, pobił wiele rekordów prędkości i przesuwał granice wytrzymałości ludzkiego organizmu w środowisku górskim. Lista nominowanych do tytułu Podróżnik Roku (poza Aleksandrem Dobą): Tommy Caldwell - wspinacz z Kolorado; w lutym 2014 roku dokonał pierwszego przejścia przez słynny masyw Fitz Roy w argentyńskiej Patagonii; Liz Clark - surferka-badaczka z południowej Kalifornii; przez ostatnie dziewięć lat mieszkała na małej żaglówce, pokonując trasę 25 tys. mil morskich na Pacyfiku w poszukiwaniu nieznanych miejsc do uprawiania surfingu; Kit DesLauriers - amerykańska narciarka wysokogórska z Wyoming, która poprowadziła zespół narciarzy i naukowców w Góry Brooksa na Alasce w celu zbadania zmian zachodzących w lodowcach i ustalenia danych wyjściowych dla tego regionu; Will Gadd i Gavin McClurg - na paralotniach przelecieli nad pasmem Canadian Rockies. Kanadyjczycy ustanowili rekord w najdłuższym locie w historii paralotniarstwa; Ben Knight, Travis Rummel i Matt Stoecker - zespół amerykańskich filmowców, których dokument "DamNation" nagłośnił problem likwidacji tam i ich wpływu na środowisko; Lewis Pugh - Brytyjczyk w 2014 roku przepłynął siedem mórz: Śródziemne, Adriatyk, Egejskie, Czarne, Czerwone, Arabskie i Północne; Wasfia Nazreen - działaczka na rzecz pomocy humanitarnej, której misją jest zostanie pierwszą kobietą z Bangladeszu z Koroną Ziemi; Ueli Steck - szwajcarski alpinista wytyczył nową trasę wspinaczki, solo i w rekordowym czasie, na południową ścianę Annapurny (8091 m) w Himalajach; Erik Weihenmayer i Lonnie Bedwell - niewidomi kajakarze z USA, którzy przepłynęli rzekę Kolorado; pokonali 365 km przez Wielki Kanion Źródło: PAP
Aleksander Doba zmuszony został przerwać swoją wyprawę przez Ocean Atlantycki po tym, jak jego kajak został dwukrotnie przewrócony przez fale. Polski podróżnik nie doznał żadnych obrażeń. O pierwszej w nocy zobaczyłem z lewej strony tworzącą się falę. Nawet nie taką dużą, miała około metra, ale rosła dynamicznie. Za chwilę uderzyła w kajak i przewróciła go. Po niej przyszła następna i po raz drugi obróciła kajak. Podczas pierwszej fali przybojowej wypadłem z kajaka. Podczas drugiej skotłowało mnie już całkiem pod kajakiem – przekazał Doba na jednym z portali społecznościowych za pośrednictwem amerykańskiego koordynatora wypraw Piotra Chmielińskiego. Jak napisano w komunikacie, fale rzuciły kajak na brzeg Półwyspu Sandy Hook, ale Olek jest cały i zdrowy. W niedzielę w Nowym Jorku Doba rozpoczął swoją trzecią podróż przez Atlantyk kajakiem. W 2014 roku emerytowany inżynier mechanik z Polic jako pierwszy na świecie przepłynął kajakiem Atlantyk z Europy do Ameryki. Tym razem wyprawę zakończył po kilku dniach. bzm/PAP
Pierwsza Transatlantycka Wyprawa Kajakowa Aleksandra Doby to 3200 km pokonanej odległości, prawie 5400 przewiosłowanych kilometrów i niemal 100 dób na oceanie, ale przede wszystkim pierwsze w historii przepłynięcie Atlantyku między kontynentami przez samotnego kajakarza. To osiągnięcie, które wymagało od autora niesamowitego wprost optymizmu, hartu ducha i wytrwałości w zmaganiach zarówno z obiektywnymi trudnościami, jak i ze słabościami własnego ciała. Opis książki: Jak się później okazało, był to dopiero początek transatlantyckich przygód tego niestrudzonego kajakarza. Na przełomie 2014 i 2015 roku przepłynął Atlantyk po raz kolejny, a w maju 2016 podjął próbę Trzeciej Transatlantyckiej Wyprawy Kajakowej – z Nowego Jorku do Lizbony. Niestety z powodu silnych wiatrów została ona przerwana, ale jak zapowiada niestrudzony kajakarz, w przyszłym roku znowu podejmie się realizacji tego planu. Co powoduje, że człowiek stawia sobie takie wyzwania? Co zmusza go do codziennej walki z samym sobą? Co sprawia, że mimo przeciwności podejmuje kolejne próby? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w książce Aleksandra Doby. Z tej relacji dowiecie się dlaczego. Zdobędziecie też wiedzę o przygotowaniach do transoceanicznych wypraw kajakowych i ich organizacji, a także o tym, jak przetrwać na oceanie, i to z pierwszej ręki – jednej z tych, których siła pozwoliła autorowi przepłynąć kajakiem Atlantyk! Za całokształt osiągnięć kajakarskich i konsekwentne dążenie do realizacji coraz bardziej ambitnych celów eksploracyjnych otrzymał nagrodę podróżniczą Super Kolos 2011. Za przepłynięcie kajakiem Atlantyku po raz drugi został w 2015 roku wybrany przez czytelników amerykańskiej edycji „National Geographic” Podróżnikiem Roku. Fragment książki: “Nastąpiła ta magiczna pora – cisza przed burzą. Jestem blisko, podziwiam fascynujące piękno burzy i jej ogromny, pełen energii, buzujący w poziomym wirze kołnierz szkwałowy. Powietrze jest prawie nieruchome, kajak stoi w miejscu – oglądam to i filmuję oraz fotografuję z zachwytem. Potem – cóż, koniec sielanki. Gwałtowny atak szkwału i hajda! zaczynam pędzić. Najważniejsze, dokąd burza mnie porywa. W jakim kierunku mnie ciągnie? Niestety, na busoli odczytuję paskudny kurs – 330°. Prawie na północ. Staram się hamować wiosłem”. Przy okazji: Martyna Wojciechowska i Aleksander Doba na scenie podczas gali 7 Nowych Cudów Polski 2016 Informacje o książce Olo na Atlantyku. Kajakiem przez ocean – autor: Aleksander Doba, wydawnictwo: Bezdroża, liczba stron: 296, cena: przegląd cen i promocji w e-sklepach poniżej. Książka dostępna również jako ebook (epub, mobi). Opublikowano 18/10/2016 w: Książki | Zapraszam do współpracy Cześć, nazywam się Wojciech Krusiński i jestem założycielem serwisu Jeśli chcesz podzielić się swoim doświadczeniem z podróży (zobacz moje wywiady) albo masz jakiekolwiek pytania, napisz do mnie. Chętnie pomogę. A jeśli chcesz pomoc mi rozwijać ten serwis, rezerwuj proszę noclegi na poprzez mój link. Cena będzie identyczna, ale Booking podzieli się ze mną swoją prowizją. Dziękuję. Cześć, nazywam się Wojciech Krusiński i wraz ze znajomymi prowadzę serwis Jeśli chcesz podzielić się swoim doświadczeniem z podróży publikując tutaj swoją relację, zapraszam do kontaktu. Oferujemy także pomoc w zaplanowaniu podróży - zobacz naszą ofertę.
polak na kajaku przez atlantyk