Rozstanie z partnerem lub partnerką znajduje się na podium najbardziej traumatycznych doświadczeń życiowych. Nic więc dziwnego, że terapia po rozstaniu jest jedną z zalecanych rzeczy, mogącą pomóc uleczyć złamane serce. Warto jednak wcześniej zorientować się, jak psychoterapia po rozstaniu wygląda, jak ją wybrać i jakich 3. Czy wystarczająco się starałem/am, żeby mój związek był udany? Związek romantyczny jest tworzony przez dwie osoby. Twój wkład w obecnie tworzoną relację się liczy, dlatego zanim podejmiesz ostateczną decyzję o rozstaniu, upewnij się, że starałeś/aś się wystarczająco mocno, aby naprawić to, co nie działało. Dzisiaj chcę Ci napisać o 4 błędach, które ludzie popełniają po rozstaniu. Błędach, które powodują, że czasami tracimy szacunek do samego/samej siebie. Pomysł na ten materiał powstał po tym, jak otrzymałam wiele wiadomości w odpowiedzi na ostatni artykuł „Pan niezdecydowany” . Małżeństwo trwało zaledwie 14 miesięcy. Britney Spears rozstała się z mężem. Małżeństwo trwało zaledwie 14 miesięcy. Britney Spears i Sam Asghari mieli podjąć decyzję o rozstaniu. Zagraniczne media donoszą o kryzysie w małżeństwie gwiazd. Piosenkarka miała już zatrudnić hollywoodzką prawniczkę od rozwodów. Wybierz z nami najlepszy polski film! Kliknij, by zagłosować na swojego faworyta. Wydawało się, że od tamtej pory Kasia i Tomek są na najlepszej drodze, by budować swoją przyszłość. O wspólnych planach młodzi opowiadali przy okazji licznych wywiadów w prasie i telewizji. Jeszcze przed świętami plotkowano o tym, że Tomasz myśli Strategia #06 – podejmując decyzje, uwzględniaj rady. Pamiętaj, każda decyzja, nawet pod wpływem rad – jest Twoją decyzją. Niemniej jednak, spojrzenie na sytuacje osoby 3 może okazać się pomocne. Nie bierz rad za pewnik, ale jako jedną z opcji. Pamiętaj, że każdy z nas jest subiektywny w mniejszym lub większym zakresie. . mam 22 lata, z moim narzeczonym jestem od ponad 3 lat; jest to mój jedyny przyjaciel; w tym roku mamy wziąć ślub. Mam depresję, o której wie tylko On. Mieszkamy razem od roku. Do dziś sama próbowałam sobie radzić ze wszystkim, ale chyba czas aby ktoś spojrzał na to z boku i wyraził swoje zdanie. Gdy tylko się poznaliśmy moje stany depresyjne, płacz czy sprzeczki - to wszystko było dla niego ważne, starał się zawsze mnie wspierać; gdy tylko widział, że płacze - przytulał, martwił się, cierpiał razem ze mną.. Zawsze jednak zdarzały mu się wpadki, które może dla innych nie są istotne jednak dla mnie to sprawa priorytetowa. Nie mówił mi o wszystkim, a ja z natury jestem nieufna, więc często sprawdzałam komórkę czy e-mail.. i za każdym razem udało mi się coś znaleźć. A to mandat, który przede mną ukrył, a to sms od byłej dziewczyny, której zmienił nazwę w telefonie, żebym "się nie denerwowała", a to link do jakiejś dziwnej strony int., na którą wchodził. Zawsze było na to wytłumaczenie, przepraszał, obiecywał szczerość, sprawa cichła aż do następnego razu. Tak jest do dzisiaj. Zmieniło się jednak jego podejście do mnie. Już nie reaguje tak troskliwie na moje rozterki, teraz gdy ja mam mu coś do zarzucenia, on odbija piłeczkę, moje łzy wywołują w nim raczej złość niż zmartwienie. I nadal nie potrafi zrozumieć, że szczerość to jedyne czego oczekuję. Poza tym mam wrażenie, że widzi tylko siebie. Gdy wraca z pracy zje obiad a potem całymi godzinami siedzi przed komputerem. Dopiero gdy poproszę, aby spędził ze mną trochę czasu, gdy widzi mnie obrażoną, to dostrzega, że faktycznie źle zrobił. Od około pół roku przewija mi się co jakiś czas myśl, żeby to zakończyć, żeby odwołać ślub, rozstać się. Rozmawiałam z nim o tym, bo myślałam, że będzie to dla niego impuls do działania, ale on traktuje to jak moje "chwilowe humory", i może słusznie, bo słyszy od pół roku takie "groźby" bez pokrycia.. Ale teraz nasze wspólne życie wygląda okropnie, ciągłe kłótnie, mój płacz i jego krzyki.. Kocham go bardzo, wiem, że On mnie też, ale udawanie, że jest w porządku nie sprawdzi sie w małżeństwie. Nie wiem, co ma robić; mam tylko jego; nawet gdybym znalazła w sobie odwagę do podjęcia ostatecznej decyzji o rozstaniu, to boję się reakcji rodziny, znajomych.. I tego, że będę musiała do nich wrócić. Teraz mieszkam z dala od nich, tylko z Nim, i wszyscy myślą, że świetnie Nam się układa, mają nas za idealną parę. Boję się, że moje rozterki wiążą się z depresją, i że kończąc to zakończę najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Wiem, że nikt z mojej ani jego rodziny tego nie zrozumie bo spadnie to na nich nagle; wiem, że będą mieli pretensje, bo ślub już zaplanowany, bo tyle pieniędzy zapewne przepadnie.. Nie wiem, co mam robić. Wspólne rozmowy kończą się kłótnią albo tym, że wyciągamy wnioski ale i tak nic się nie zmienia.. Co mam dalej robić? Trwać w tym czy nie? Czy da się znaleźć złoty środek? Choć pragniemy, by nasze związki rozkwitały, chcemy cieszyć się wspólnym szczęściem – wiadomo, że nie zawsze się to udaje. Bez względu na to, czy jesteśmy ze sobą kilka lat, miesięcy, czy kilka tygodni, zdarza się, że zamiast zacieśniania więzi, w pewnym momencie zauważamy jej słabnięcie. Tematem moich rozważań nie są jednak w tym wypadku relacje małżeńskie, związki, w których pojawiły się dzieci, wspólne konto, dom i samochód. Mam na myśli te sytuacje, w których nasze "razem" nie jest jeszcze do końca zdefiniowane, ale czujemy się związani. Tymczasem nagle on/ona przestaje mieć dla nas tyle czasu co przedtem, rozmowy stają się mniej osobiste, z repertuaru znikają zwroty "kocham", "tęsknię". Gdy owo "razem" zaczynamy poddawać w wątpliwość, pojawia się pytanie, czy to już koniec? Szczególnie, gdy jedna ze stron oddala się, a druga odczuwa dyskomfort – napięcie wzrasta. Decyzja o rozstaniu zawsze jest trudna. Psychozabawa: Sprawdź, jak reagujesz na sytuacje stresowe w związku? Jesienne ochłodzenie uczuć Małgosia, 28-letnia graficzka, przyszła do mnie z pytaniem, czy powinna zakończyć związek i jak to zrobić? - Poznaliśmy się w maju ubiegłego roku na międzynarodowym plenerze w Portugalii. Byli tam ludzie z całego świata. Wśród nich Tom – przystojny, zdolny, inteligentny, wrażliwy i… samotny. Połączyło nas uczucie od pierwszego wejrzenia. Ustawiliśmy sztalugi obok siebie i od tej pory byliśmy nierozłączni. Piękna wiosna, wspaniałe krajobrazy, morze, cudowny klimat – trudno wyobrazić sobie bardziej romantyczny początek znajomości. Było tylko jedno ale… Tom jest obywatelem Kanady, na stałe mieszka w Toronto. Po plenerze miał jeszcze dwa tygodnie wolnego, więc zaprosiłam go do siebie do Gdyni. To były cudowne dni. Postanowiliśmy, że damy szansę sobie i naszej miłości. Wzięłam pod uwagę przeprowadzkę do Kanady, ale to wielka życiowa zmiana, więc najpierw postanowiliśmy lepiej się poznać. - Gdy Tom wyjechał, czułam, że z mojej palety barw uciekły radosne kolory - wspomina Małgosia. - Pomyślałam, że jest przecież Skype, są samoloty. W sierpniu poleciałam do niego na trzy tygodnie. Było wspaniale. Potem nadeszła jesień. Tom dostał jakieś duże zlecenie, zaczął dłużej siedzieć w pracy. Dawała się nam we znaki różnica czasu. Gdy u niego była zaledwie dwudziesta, myślał, co zrobić z pięknym wieczorem, u nas była pierwsza w nocy i morzył mnie sen. Zamiast rozmawiać, zaczęliśmy zostawiać sobie widomości, z czasem rzadziej. Temperatura naszego uczucia zaczęła nieznacznie spadać. To on przestał komunikować się za mną codziennie, tak jak wcześniej. Teraz odzywa się co kilka dni, ale potrafi nawet milczeć cały tydzień. Potem nagle mail ze zdawkowym "Co u Ciebie?". Już nie pisze, że tęskni, nie mówi, że kocha. Małgosia przyznaje: - Trwamy w takim dziwnym układzie już kilka miesięcy, od początku listopada. Choć wiem, że nie ma nikogo, to jednak czuję, że nasze uczucie umiera. Ciężko mi z tym, jestem smutna. Myślałam o tym, żeby go teraz zaprosić, ale jeśli znowu wszystko odżyje tylko po to, by znowu za chwilę się skończyło? Sama nie wiem, czy dałabym radę? A może powinnam uznać, że to koniec? Napisać do niego, powiedzieć, że już tak nie chcę, zażądać wyjaśnień? Tajemnicza zmiana zachowania partnera Nie zawsze dzielą nas tysiące kilometrów i strefy czasowe. Dziewczyna Maćka, 30-letniego ratownika medycznego, mieszka kilka ulic dalej. - Poznaliśmy się w szpitalu - opowiada Maciek. - Ewa przyszła z koleżanką, która miała drobny wypadek. Zobaczyłem dwie zdezorientowane dziewczyny, podszedłem, zainteresowałem się, zaoferowałam pomoc. Ewa od razu wpadła mi w oko, więc kiedy w podziękowaniu za moje zaangażowanie, zaproponowała kawę, chętnie przyjąłem zaproszenie. Okazało się, że niedawno rozstała się ze swoim chłopakiem po kilkuletnim związku. Była sama. Zaczęliśmy się spotykać. Na początku prawie codziennie, o ile pozwalał na to czas. Wpadłem po uszy, myślałem, że Ewa odwzajemnia moje uczucie. - Po kilku tygodniach wspomniała, że jej były chłopak wydzwania do niej i koniecznie chce się z nią zobaczyć, ale nie podejmuje tematu - mówi dalej Maciek. - Nie ma zamiaru już do niego wracać, więc takie spotkanie nie ma sensu. Ucieszyłem się, ale jednocześnie poczułem niepokój. A co, jeśli jej były nie odpuści, myślałem. W następny weekend miałem dyżur, a po nim coś się między mną a Ewą zmieniło. Widujemy się rzadziej i nie jest już tak samo. Tak już mija drugi miesiąc, kiedy Ewa ma zdecydowanie mniej czasu, nie jest już taka spontaniczna i wesoła. Na pytania o swojego byłego odpowiada, że to już zamknięta historia, ale ja nie czuję się spokojny. Pewnie spotkali się w tamten weekend i coś się wydarzyło. Pytałem. Ewa nie chce nic powiedzieć, ale nasz związek staje się taki letni, nijaki. Zastanawiam się, czy nie powinienem zerwać, choć wiem, że będzie bolało. Serce i rozum W takiej sytuacji serce i rozum przeciągają między sobą linę. Z jednej strony - pragnienie, aby wszystko wróciło do normy, z drugiej - poczucie, że Wasz związek to równia pochyła i droga prowadzi tylko w dół. Z pewnością najlepszym rozwiązaniem jest szczera rozmowa, cóż jednak, jeśli druga strona nie odwzajemnia naszej otwartości? Zadaj sobie pytanie: Jaki jest poziom mojego poczucia bezpieczeństwa w relacji – zastosuj skalę od 1 (w ogóle go nie mam) do 10 (mam je w 100%). Przeanalizuj sytuację. Małgosia oceniła swoje poczucie bezpieczeństwa na 20%. Kiedy spytałam ją o powód tak niskiej oceny, stwierdziła, że: - nie czuje się już dla Toma dostatecznie ważna - uważa, że jego uczucie wygasa - obawia się, że prędzej czy później więź między nimi zerwie się - odległość jest dodatkowym dyskomfortem Maciek ocenił swoje poczucie bezpieczeństwa na 40% i powiedział, że: - nie czuje już ze strony Ewy autentycznym emocji - jest zaniepokojony zmianą, której nie rozumie - czuje, że ma coraz mniejszy wpływ na rozwój ich relacji Ty również taki sam sposób przeanalizuj poczucie swoje bezpieczeństwa, a także inne potrzeby w relacji. Najpierw wypisz je (potrzeba miłości, szacunku, bycia docenianym itp.). W jakim stopniu potrzeby te są zaspokojone (w skali od 1 do 10)? Pamiętaj, że można podjąć próbę naprawy, która ma szansę się udać, kiedy obie strony są zainteresowane. Jeśli nie otrzymujesz wsparcia, a jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że niespełnione potrzeby pogłębiają frustrację, poznaj swoje motywacje, odpowiadając szczerze na pytanie: Co sprawia, że pozostaję w związku, który nie przynosi mi szczęścia? Zastanów się, czy nie wynika to z ograniczających cię przekonań, np. już nigdy nie znajdę partnera, samotność jest gorsza od braku pełnej satysfakcji itp. Zadaj sobie pytanie, jaką cenę płacisz za utrzymywanie tych przekonań, np. w obecnej sytuacji czuję się zaniepokojony/a, zmartwiony/a i to mnie boli, ale to lepsze niż zerwać i zostać samemu/samej. A teraz zadaj sobie pytanie: czy widzę się w identycznej sytuacji (niepokój, brak poczucia bezpieczeństwa) za dwa lata? Nie? A może za rok? Też nie? Więc może chcesz tak żyć przez kolejne pół roku? Jeśli nie, podejmij mądrą decyzję. Joanna Godecka Źródło: Ten artykuł nie jest skierowany do małżonków. Rozważania o rozwodzie czy separacji to zupełnie inna bajka. Nie jest również skierowany do par, które mają dzieci. Są to wskazówki dla… chłopaka i dziewczyny. Być może nawet narzeczonej i narzeczonego. Dla zwykłego związku, w którym nie występuje przemoc, uzależnienia ani inne złożone kiedykolwiek próbowałaś się z kimś rozstać, to wiesz dobrze, jak trudno podjąć tę 1: poznaj główny motyw serca„Nie mogliśmy się dogadać”, „różniło nas zbyt wiele”, „mamy zupełnie przeciwne charaktery”. To może i dobre argumenty, ale w moim odczuciu – niewystarczające. Znam mnóstwo par, które się ze sobą nie dogadują i przychodzą na terapię. Jest cała rzesza związków, w których on i ona mają inne charaktery, zupełnie różne pasje i uważają to za swój wielki zasób. Zatem w tym kroku nie o argumenty o to, co podpowiada ci twoje serce. Chodzi o ten wewnętrzny głos, który czasami tak bardzo trudno usłyszeć w chaosie codzienności, kłótni i nieporozumień. Te głosy to często „po prostu nie jestem z nim szczęśliwa”, „nie chcę, aby moim mężem był ktoś, kto nie lubi dzieci.”, „nie jestem jeszcze gotowa na dojrzały związek. Mam swoje osobiste kłopoty, w które nie chcę nikogo wciągać”. Poniżej dowiesz się, dlaczego to jest tak ważne, abyś usłyszała swój głos 2: zaryzykuj i porozmawiajNie wiem, dlaczego przyjęło się, że decyzja o rozstaniu powinna być autonomiczna. Owszem, są sytuacje, kiedy z jakichś powodów trzeba szybko podjąć taką decyzję, postawić drugą osobę przed faktem dokonanym i odejść niemal bez słowa. Natomiast jest mnóstwo takich sytuacji, w których możesz dopuścić drugą osobę do swoich przemyśleń. Między innymi po to jest ci potrzebny rozpoznany głos serca: abyś wiedziała, jakie są twoje obawy, dokładnie wiedzieć, co chcesz powiedzieć i zaprosić drugą osobę do towarzyszenia ci w podjęciu tej decyzji. Uwaga! Nie powinnaś straszyć, szantażować i mówić mu o swoich obawach z intencją wymagania od niego zmiany. To ma być rzeczywiste zaproszenie, którego on może nie 3: załóż wątpliwości Możesz już na wstępie wyzbyć się przekonania, że podejmiesz decyzję, której będziesz w 100 proc. pewna. Uwierz mi – zazwyczaj nikt nie jest na 100 proc. pewny, a jeśli jest, to wyłącznie pod wpływem chwili, emocji. Gdy one odchodzą – wątpliwości prawdopodobne, abyś pozbyła się wątpliwości, ale to nie przeszkadza w działaniu. To nie przeszkadza w testowaniu różnych opcji. Możesz poprosić o przerwę w spotkaniach i zobaczyć, jak funkcjonujecie bez siebie. Możesz zachowywać się tak, jakbyś podjęła w sobie decyzję o nierozstawaniu się i zobaczysz, jak ci z tym będzie. Wątpliwości bywają sprzymierzeńcami. Postaraj się tak na nie 4: skonsultuj się ze specjalistą… ale nie oczekuj, że on pomoże ci podjąć decyzję. Tak nie będzie. Polecam współpracę z psychoterapeutami systemowymi, ponieważ główną osią ich działalności jest przyglądanie się ma pomóc ci zrozumieć, dlaczego w ogóle masz wątpliwości czy zostać z daną osobą czy ją opuścić i dlaczego akurat takie obawy ci towarzyszą, a nie inne. Może da się zauważyć jakieś powtarzalne schematy, które stosujesz w relacjach? A może argumenty są tylko wymówkami? Co stoi za twoimi obawami? Skoro masz wątpliwości, to dlaczego po prostu się nie rozstaniesz? W spotkaniach ze specjalistą możesz obejrzeć swój dylemat z każdej strony, a zadawane pytania mogą pomóc ci odkryć coś 5: dokonaj rewizji definicji miłościBardzo ważna sprawa. Być może powiedziałaś już, że go kochasz. Skoro teraz zastanawiasz się, czy warto kontynuować związek, czym jest dla ciebie miłość? Czym ona była wtedy, kiedy mówiłaś mu, że go kochasz, a czym jest teraz?I tutaj znów warto wziąć pod uwagę swój głos serca. Jeśli na przykład ten głos mówi „bo nie będę z nim szczęśliwa”, to jak się ma odczuwanie szczęścia do postawy miłości? Czy w miłości odczuwa się szczęście? Nie pytam zaczepnie. Każdy ma swoją własną definicję i bardzo ważne jest, abyś ty poznała czy zaktualizowała swoją. Na co pozwala ci miłość? Do jakiego stopnia dopuszcza poświęcenie? Jaka jest rola uczuć w miłości? Ludzie często się rozstają, bo przestają czuć „chemię”. Czy ona jest konieczna do trwania razem? To tylko niektóre pytania, jakie należy sobie zadać w tym już przejdziesz przez tych 5 kroków, warto przyjrzeć się sobie z lotu ptaka: kim byłam przed, kim jestem w trakcie trwania związku i kim będę po jego zakończeniu? Jak wyglądało moje życie bez tej osoby, jak wygląda z nim i jak będzie wyglądało bez niego? Co się wydarzy, jeśli nie podejmę jeszcze żadnej decyzji? Zrezygnuj z presji. Ona nigdy nie jest dobrym doradcą. Trzymam mocno kciuki za ciebie i za twoje wybory!Czytaj także:Rozstanie. Jak przeżyć ten trudny czas?Czytaj także:Dlaczego się nie udało? Jak się odnaleźć po rozstaniuCzytaj także:Jak poradzić sobie po rozstaniu: 6 duchowych podpowiedzi Chciałam dziś poruszyć niezwykle trudny temat jakim jest rozstanie. Nie potrafię nikomu jednoznacznie powiedzieć, czy ma się rozstać z partnerem/partnerką czy nie, bo wiąże się z tym ogromna odpowiedzialność. Podzielę się jednak pewnymi wskazówkami, które mogą okazać się pomocne dla osób, które stoją na rozdrożu i nie wiedzą jaką decyzję podjąć. Pytania, które należy sobie zadać przed podjęciem decyzji o rozstaniu Czy trwanie w związku/małżeństwie niszczy pewne aspekty nas samych (poczucie własnej wartości/prawości, zdolność znalezienia szczęścia lub spokoju)? Czy trwanie w związku/małżeństwie koliduje z jakością naszego życia i zagraża naszym najgłębszym wartościom? Czy trwanie w związku/małżeństwie utrudnia nam dążenie do celów, które są dla nas ważne? Czy trwanie w związku/małżeństwie utrudnia nam cieszenie się życiem i życie w zgodzie ze sobą? Czy trwanie w związku/małżeństwie zagraża naszym relacjom z innymi osobami? Czy trwanie w związku/małżeństwie zagraża dobru innych ludzi, których kochamy? Jednym z najważniejszych pytań jest „Jak będziesz się czuł/czuła oraz jak będzie wyglądało Twoje życie, jeśli nic się nie zmieni w Twoim życiu/ związku przez kolejny rok/2/5 lat?”. To pytanie pozwala nabrać dystansu i spojrzeć na swój problem z perspektywy czasu. Kiedyś zadałam je jednemu z moich klientów, któremu trudno było podjąć decyzję o rozwodzie (pomimo wielu negatywnych przesłanek). Odpowiedź jaką usłyszałam zapamiętam do końca życia „Nie będzie mnie już na tym świecie”. Okazało się, że związek ten był na tyle destrukcyjny, że osoba ta była w bardzo złym stanie psychicznym i o krok od głębokiej depresji. Uświadomienie sobie tego pozwoliło jej resztkami sił odejść. Teraz osoba ta powoli odbudowuje swoje życie, choć nie jest łatwo jak mówi, uważa, że to była dobra decyzja. Konsekwencje rozwodu Zauważyłam, że jednym ludziom decyzja o rozwodzie przychodzi nazbyt łatwo (podejmują ją szybko w chwili trudności), podczas, gdy innym przychodzi z trudem lub wcale (pomimo spustoszenia jakie sieje trwanie w związku). Zdaję sobie sprawę, że ile ludzi tyle różnych przypadków i nie ma uniwersalnych rad. Chciałabym jednak uczulić na pewną rzecz, z której nie jestem pewna, czy wszyscy zdają sobie sprawę. A mianowicie rozwód jest jednym n najbardziej stresujących zdarzeń życiowych. Według skali Holmes’a i Rahe’go jest on drugi na liście pod względem siły stresu jaki generuje. Przed nim jest tylko śmierć bliskiej osoby i inne traumy, a tuż za nim separacja małżeńska. Znam osoby, które pomimo ogromnego wsparcia bliskich (a czasami nawet terapii) jeszcze rok lub kilka lat po rozwodzie nie doszły do siebie. Piszę to tylko po to, aby zdać sobie sprawę z tych konsekwencji. Oczywiście w wielu przypadkach koszty rozwodu są znacznie niższe niż trwanie w niszczącym związku. Wówczas należy podjąć decyzję o rozstaniu. Zanim podejmiesz decyzję o rozwodzie Upewnij się, że zrobiłeś wszystko co w Twojej mocy, aby ratować małżeństwo. Jestem zwolenniczką walki o związek/małżeństwo. W wielu wypadkach z pomocą mediatora lub terapeuty można odbudować związek, z w tym bliskość i intymność. Szczególnie warto dać szansę związkowi kiedy są dzieci (rozwód rodziców często jest dla nich traumą), wspólne wartości (wiara) i inne ważne aspekty. Poza tym nawet kiedy dojdzie do rozstania to świadomość, że zrobiło się wszystko co we własnej mocy (aby ratować związek) daje poczucie spokoju i pomaga uniknąć wyrzutów sumienia. Upewnij się, że Twoja decyzja jest dobrze przemyślana i świadoma. Ważne, aby dać sobie czas, aby dojrzeć do decyzji o rozstaniu. Najgorsza rzecz to podjąć tak ważną decyzje pod wpływem silnych emocji. Dlatego nie spiesz się. Daj sobie czas i przemyśl wszystkie za i przeciw. Podejmij tę decyzję w zgodzie ze sobą mając dostęp do mądrego umysłu. Upewnij się, że koszty pozostania w relacji przewyższają koszty zakończenia jej. Ważnym wskaźnikiem, że należy zakończyć związek jest przewaga negatywnych rzeczy nad tymi dobrymi. W tym celu warto wypisać sobie na kartce oraz przedyskutować z innymi (inne spojrzenie i nowe wnioski) wszystkie argumenty za i przeciw (zarówno pozostania w związku jak i jego zakończenia). Upewnij się, czy jesteś świadomy wszystkich konsekwencji (szczególnie długofalowych), jakie się wiążą z rozstaniem. Często skupiamy się na doraźnych korzyściach lub skutkach rozstania. Ponieważ konsekwencje rozwodu obejmują wiele płaszczyzn życia (finanse, zdrowie, stan psychiczny) warto mieć ich wszystkich świadomość, także w dłuższym okresie czasu. Upewnij się, że Twoja decyzja bierze pod uwagę także dobro innych osób (np. dzieci). Czasami, szczególnie jak cierpimy, jesteśmy skupieni głownie na sobie i swojej krzywdzie. Pamiętajmy jednak, że decyzja o rozwodzie wpływa także na innych, dlatego ich dobro i potrzeby także powinny być uwzględnione przy podejmowaniu decyzji. Mam nadzieję, że artykuł okazał się dla Ciebie przydatny. Jeśli stoisz na rozdrożu i nie wiesz jaką decyzję podjąć odnośnie przyszłości Twojego związku to zapraszam Cię na konsultację. Pomogę Ci wówczas podjąć świadomą, jak najlepszą dla Ciebie decyzję. Pytanie, jak podjąć decyzję o rozstaniu i skąd wiedzieć, że postępujemy słusznie? Podjęcie decyzji o rozstaniu nigdy nie jest proste. Jednak gdy raz się kochamy, a raz nienawidzimy, a skrajne emocje stają się przyczyną frustracji, warto rozważyć swoją sytuację. Często w gniewie i złości podejmujemy zbyt pochopne decyzje. "To koniec" mamy na końcu języka, jednak… czy oby na pewno chcemy to zakończyć? Czy sytuacja, która wywołała w nas taką reakcję, na pewno przekreśla to, co dotychczas łączyło nas z partnerem? Jak podjąć decyzję o rozstaniu, w sytuacji, w której nie jesteśmy do końca pewni tego, jak słusznie postąpić? Jak podjąć decyzję o rozstaniu? Sprawdź, czy to dobra decyzja Zabrzmi banalnie, jednak jeśli nie ma jednego, poważnego powodu rozstania, a dręczy nas cała masa nawarstwiających się sytuacji, warto je sobie rozpisać. Wypiszmy wszelkie za i przeciw, rzeczy, które kochamy w partnerze i to, co nam w nim przeszkadza. Zastanówmy się, co z tych elementów można naprawić, a co jest wręcz nieodwracalne. Drzewko lub wykres rozjaśni nasz umysł i pomoże podjąć dobrą decyzję. Inną, pomocną metodą, będzie rozmowa z zaufaną osobą. Choć nie warto wciągać w nasze osobiste problemy osób trzecich, często opinia bezstronnej osoby, pomaga nam zrozumieć, czy nasze argumenty mają w ogóle rację bytu. Podejdźmy do tego z dystansem, jednak uważnie słuchajmy i analizujmy. Ponadto warto pamiętać, że "wygadanie się" uwolni z nas negatywne emocje i będzie nam łatwiej podjąć rozmowę z partnerem. Jak podjąć decyzję o rozstaniu? Tylko spokojnie Przede wszystkim oboje ochłońcie. Kończenie długoletniej relacji na podstawie jednej, mocniejszej awantury, może być błędem, którego będziemy długo żałować. Dajcie sobie czas, odpocznijcie od siebie i przeanalizujcie sytuację ze swojej strony, jak i z perspektywy partnera. Gdy zrozumiecie racje obu stron, wasza rozmowa będzie miała szansę naprawić problemy. Jeśli natomiast dojdziecie do wniosku, że w waszym życiu zdarzyło się zbyt dużo, zakończycie związek z klasą i szacunkiem. Warto pamiętać, że pochopnie podjęte decyzje, nigdy nie przynoszą dobrych rezultatów. Jeśli więc w waszym związku nie zdarzyło się nic poważnego, postaraj się zachować trzeźwość umysłu i nie pozwól powiedzieć sobie za dużo. Możesz tego później bardzo żałować… Często też partnerzy zaskakują podjętą przez nich decyzją o rozstaniu. Nic się nie spodziewając druga połówka, w furii i zaskoczeniu jest skłonna popełnić głupstwa. Unikajmy więc takich sytuacji i jeśli między nami od dawna się nie układa, rozmawiajmy i bądźmy świadomi tego, co dzieje się w naszej relacji. Pozwoli to zakończyć nasz związek dojrzale i bez niepotrzebnych kłopotów. Źródło:

boję się podjąć decyzję o rozstaniu